W
Tykocinie żył bardzo biedny Żyd o imieniu Icek. Wraz z żoną Salcią,
czwórką dzieci i teściową, gnieździł się w maleńkiej izdebce. Ciasnota
była nie do wytrzymania i w końcu Icek postanowił udać się po radę do
rabina.
– Rebe, ja nie mogę już tak żyć, ty mi powiedz, co ja mam zrobić?
– Icek, ty idź na targ i kup sobie kozę!
– Ale Rebe, ja już teraz nie mogę wytrzymać tej ciasnoty. Jak ja będę żył, jeśli dojdzie jeszcze koza?
– Ty słuchaj dobrej rady mądrego rabina. Ty idź na targ i kup sobie kozę.
Icek
poszedł na targ i kupił kozę. Po wprowadzeniu kozy do maleńkiej
izdebki, zrobiło się jeszcze gorzej. Nie dość, że ciasnota doskwiera
jeszcze bardziej, to koza cuchnie, wyżera każde jedzenie i załatwia się
gdzie popadnie. Icek przetrzymał tydzień, po czym pobiegł do rabina po
radę.
– Rebe, to już nie jest życie, to jedno wielkie pasmo cierpienia. Coś ty mi kazał zrobić! Ja już tego dłużej nie wytrzymam.
– Icek, ty idź na targ i sprzedaj kozę. Odczekaj kilka dni i przyjdź mi zdać relację.
Icek zrobił jak radził rabin, po czym ponownie udał się do niego.
– Icek! Sprzedałeś kozę? Jak ci się żyje?
– Sprzedałem Rebe i dzięki ci za twoją mądrą radę. Teraz to ja wiem, że żyję!
Z domu rodzinnego wyniosłam pewną lekcję - rzeczy pozbywaj się tylko w ostateczności. Zasada ta dotyczy głównie ubrań, które przecież na pewno jeszcze się kiedyś przydadzą. Wszak moda lubi zataczać koła. Toteż prócz ciuchów aktualnie używanych, w tapczanie przechowywane są odzienia na później. Dawniej w mieszkaniach było więcej mebli. Dziś zapanowała moda na tzw. wolne kąty. W salonie poza plazmą na ścianie, stołem, czymś do siedzenia, względnie samotną komódką - sprzętów nie uświadczysz. Na ogół jedna szafa z garderobą w zupełności wystarczy. Serio? Jedna szafa na moje łachy? Wróć! Na łachy wszystkich domowników ...o zgrozo! To kompletnie nie w moim stylu. Tyle w temacie konfekcji.
Wskazane jest ponadto zgromadzenie wyposażenia w postaci wszelkiego autoramentu pudełek, puzderek, pojemniczków. W jakim celu? Zabierając w podróż wszystkie pożądane kosmetyki przelewamy je do małych buteleczek, zyskując tym samym miejsce w kosmetyczce. Wersje mini-produktów można co prawda dostać dziś w każdej drogerii, osobiście jednak uważam to za wielkie cenowe "oszukaństwo"!
Akcesoria warte przechowywania, to także pudełka po lodach. Zawsze jest w czym zamrozić zupę lub inne danie. Do tego celu znakomicie nadadzą się również kupne pojemniki. Niemniej są sytuacje, w których wyższość okazują się mieć te wtórne. Wyobraźmy sobie, że mamy gości, którym bardzo zasmakowało nasze ciasto. I już mamy pojemniczek na wynos! Taki jednorazowy, co by później rok nie czekać na zwrot tego od kompletu.
Problem zaczyna się, gdy przestajemy kontrolować nasze zapasy i nie potrafimy nic wyrzucić. Gdy wydaje się nam, że absolutnie wszystko bez wyjątku trzeba skitrać. Wszak po to ktoś mądry wymyślił recykling. Co jakiś czas robię więc czystki w swoich zbiorach, co by nadmiernie nie zarosnąć. Czasem udaje mi się nawet pozbyć czegoś z przyodziewku! Znam jednak takich, dla których rozłąka z każdym zbędnym drobiazgiem zdaje się katorgą nie do przejścia. Ja natomiast po takim odgraceniu czuję się bohaterką Związku Radzieckiego i Chin Ludowych i zupełnie inaczej patrzę na swoje ciasne mieszkanko! Obawiam się tylko, że zyskana przestronność jest wyłącznie pozorna. Zupełnie jak w tym żydowskim kawale...
