Na świeczniku
one person is other person light
piątek, 19 czerwca 2026
Pół Żartem Pół Serio
sobota, 13 czerwca 2026
Potyczki Anorektyczki
piątek, 12 czerwca 2026
W moim wnętrzu
poniedziałek, 8 czerwca 2026
Osiedlowe reminiscencje
czwartek, 4 czerwca 2026
Nastusiowe Boże Ciało
Ostatnio nie jest mi po drodze do kościoła. Zgubiłam też sensu zrywania kwiatów i robienia z nich "dywaniku", po którym kroczy procesja. Aż dziwne, że mówi to teolog. Cóż... Absolut sam wybrał mi życie z nosem przy ziemi w miejsce upragnionego doktoratu z filozofii. Wracając jednak do kwiatków... Pamiętam z jaką ekscytacją wiązało się sypanie ów, gdy byłam dziewczynką. Nie planowałam jednak nic dla Nastki. Jedyne, o czym myślałam, to co na obiad i jak przetrwam te wolne od żłobka i szkoły dni. O poranku wyruszyliśmy na spacer. Ruch, to u nas podstawa. Coś mnie jednak natchnęło i spontanicznie zaczęłam zrywać fioletową koniczynę i żółte kaczeńce do bagażnika Nastusiowego rowerka. Po czym szybko sprawdziłam o której godzinie idzie procesja w lokalnej parafii, wygrzebałam chyba jedyną bez bajkowych motywów sukienkę, przygotowałam koszyczek i posłałam Nastusię z jej Tatą na procesję. Sama niestety musiałam zostać z Antkiem, który zdecydowanie nie odnalazłby się w tym tłumie, no chyba że chodziłoby o demolkę. W każdym razie dostałam całą paletę wzruszających zdjęć i filmików, z których wybrałam kilka, by się nimi podzielić. Nastusia była przeszczęśliwa. Ja też. A kwiaty nazbierane pod stopy Jezusa stały się dla mnie wyrazem wdzięczności, miłości i (chociaż chwilowej) radości. Amen.
poniedziałek, 27 kwietnia 2026
Kolejne okienko na świat zamknęło się
Coś się kończy, coś się zaczyna, mówią. A co jeśli tylko uparcie się kończy, a nowego nie widać?
Dziś, po prawie 4 latach, zakończyliśmy zajęcia Hipoterapii z Antosiem. Nie dlatego, że jest tak dobrze; że już ich nie potrzebuje. Wręcz przeciwnie. Jest aż tak źle (autoagresja, agresja wobec Terapeutek, a także wobec konia). Łzy płynęły po moich policzkach, kiedy obserwowałam starania Pań prowadzących zajęcia, a jednocześnie sama czułam się taka bezradna. I na swój sposób pogodzona. Czas się poddać.

