Niedawno obchodzony był Światowy Dzień Walki z Depresją. Od kilku lat walczę z nią i ja. Jej głównym źródłem jest mój Syn i jego pogłębiająca się choroba. Walkę przegrałabym już dawno, gdyby nie wsparcie bliskich mi Osób; gdyby nie Kostek, który jako najbliższy mi dźwiga to brzemię niejako razem ze mną, gdyby nie Rodzina, zarówno ta z krwi, jak i ta z wyboru, czyli Przyjaciele; w końcu gdyby nie zwykli niezwykli Znajomi, którzy wiedzą z czym mierzę się każdego dnia i którzy również wspierają mnie swoją akceptacją, cierpliwością i zainteresowaniem.
Akademia Muzyczna nauczyła mnie okazywania pewności siebie i rozluźnienia nawet wtedy, gdy jest się zestresowanym i napiętym, wchodzenia w rolę i odgrywania jej na najwyższym poziomie. I to jest ważne! Jeśli nie masz siły umyć sterty naczyń, to umyj jeden kubek. To daje grunt pod zdrowienie. Jednocześnie nie boję się okazywać słabości, dlatego głośno przyznaję, że można mieć talent, realizować swoje pasje, być otoczonym kochanymi i kochającymi ludźmi, a mimo to nadal chorować na depresję. Można zabawiać ludzi, a jednocześnie w środku nie czuć nic z zabawy. Można dbać o swoje ciało, choć nie wiedzieć po co...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz